25 sie 2012

Jam jest rycerz, czyli przyemyśleń part 2.

Ktoś po przeczytaniu ostatniej notki spytał mnie dlaczego chcę być tym rycerzem. Pytanie mogłoby się wydawać dość banale i wynikające z poprzedniego tekstu, ale skłoniło mnie to do przemyśleń. Myślałam, myślałam i myślałam (czyli to co lubię robić najbardziej :P) i wywnioskowałam, że lepiej być rycerzem niż np. księżniczką. Każda dziewczynka chce być właśnie taką księżniczką. Czekać na tego jedynego w wieży, który przybędzie na białym rumaku aby uratować tylko i wyłącznie ją. A co jeśli taki książę nigdy nie przybędzie? Co jeśli księżniczka do końca życia zostanie uwięziona w wieży? Wydawało mi się, że już raz zostałam uratowana. Że przybył mój wymarzony książę i wyrwał mnie z szarości i niezmienności tego świata. Jak się jednak okazało, myliłam się. Wniosek z tego prosty - nie można liczyć, że przybędzie ktoś kto nas uratuje. Wydaje się nam, że gdy będziemy siedzieć i płakać ktoś przybędzie aby nas pocieszyć. W rezultacie swoje szczęście opieramy na innych. Dlatego właśnie należy być rycerzem, nie księżniczką. Walczyć dzielnie z potworami codzienności, stawiać czoła naszym słabością. Z podniesioną głową dumnie reprezentować to, w co się wierzy i nie dać się stłamsić ludziom, myślącym, że są lepsi. Trzeba nauczyć radzić sobie w obecnym świecie, a nie opierać wszystko na naiwnej wierze. Tak właśnie myślę.

1 komentarz:

  1. A ja myślę, że nie warto liczyć na księcia. Zamiast tego, jeśli już bym miała na kogoś czekać, wolałabym poczekać na straż pożarną. Straż pożarna zawsze przyjeżdża!

    OdpowiedzUsuń