Ludzie marzą. Patrzą w niebo i zastanawiają się jak mogłoby wyglądać ich życie, gdyby udało im się spełnić marzenia. Żyją więc nadzieją, myśląc że ich życie niedługo się zmieni, że los wynagrodzi ich wszystkie starania. Chcą wierzyć, że nic nie pójdzie na marne i w rezultacie starają się coraz bardziej. Jednak po pewnym czasie zauważają, że nie tak to działa. Im bardziej się starają, tym upragniony cel staje się coraz bardziej odległy. Myślą, że być może zależy to od szczęścia. A przynajmniej chcą żeby tak było. Prawda jest jednak nieco inna. Im bardziej się staramy tym bardziej zatracamy siebie i kiedyś patrząc w lustro nie wiemy kim tak naprawdę jesteśmy. Nie chodzi tu o to żeby się nie starać i mieć wszystko w poważaniu, ale o to żeby przy okazji tego, nie stracić swojej tożsamości. To jacy jesteśmy determinują nasze wybory, postępowanie, spotkani ludzie. Często to właśnie pod wpływem tych ostatnich zmieniamy się. Najczęściej chcąc upodobnić się do kogoś, kto jest nam bliski lub do kogoś, kogo uwagę chcemy zwrócić. Każdy z nas jest inny. Nie zawsze się to akceptuje, ale nie da się tego zmienić. I nawet jeśli patrząc w lustro nie potrafimy siebie zaakceptować spotkamy kiedyś ludzi którzy to zrobią. Ludzi, którzy powiedzą nam, że tak jest dobrze, że dla nich jesteśmy idealni. To właśnie nich powinniśmy się trzymać, a resztę zostawić daleko w tyle.
Uważasz że nie należy sie zmieniac, ale jak można z kimś byc nie próbując dopasowac sie do niego? Jak można życ nie dostosowujac się do otaczajacego nas świata? Gdyby tak było wszyscy powinnismy żyć jak nie kto inny tylko jaskiniowcy. Czy twoje rozważania dotyczace zmian itd nie sa lekko wyobcowane i w ręcz zacofane? Odłącz się od internetu wyrzuc komputer zrezygnuj ze studiów ....Tylko co wtedy? Nic. Najzwyczajniej w świecie nic. Nie ma możliwości życia bez ciągłych zmian własnego JA, inaczej cały świat nadaj siedziałby w wodzie....
OdpowiedzUsuńWidać źle zrozumiałeś mój tekst. Nie chodziło mi o to, żeby nie zmieniać się wcale, bo to jest naturalna kolej rzeczy, ale żeby nie zmieniać się na siłę. Żeby nie starać się być, kimś kim się nie jest. Ja osobiście znam kilkadziesiąt osób, które zrobią wszystko żeby zostać zaakceptowane mimo, że na "zewnątrz" grupy są inne. A osobiście, coś takiego bardzo mnie denerwuje. Sztuczne uśmiechy, nienaturalne zachowania, poglądy, które są jak już pisałam na pokaz. Jak widzę coś takiego, to chce mi się śmiać, bo nie potrafię czegoś takiego zaakceptować. Takiego zachowania, oczywiście. Skro ludzie boją się samych siebie, to po co wychodzą z domu? - o to mi chodziło
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna czy Twój przekaz trafi do kogokolwiek bo widząc cie na korytarzach PWSZ-tu nie wyglądasz an kogoś kto potrafiłby pokazać innym ich sztuczność.
OdpowiedzUsuńNie chce innym nic pokazywać, a to jak wyglądam nie ma tu nic do rzeczy. Tego bloga stworzyłam po to, żeby mieć swój kawałek miejsca na przemyślenia, żeby pokazać światu sposób mojego myślenia, żeby zaakceptowali mnie taką jaka jestem, nie żeby zmieniać innych czy siebie. Po za tym to lekko niestosowne pisać o tym jak wyglądam w PWSZ-cie, bo to nijak się ma do tego co "siedzi mi w głowie". Jeżeli Ci to przeszkadza, to nie czytaj tego. Patrzeć na mnie też nie musisz. Nigdy nie byłam typem "gwiazdki" i nigdy nie będę.
OdpowiedzUsuńTym razem ty mnie źle zrozumiałaś. Nie musisz chodzić w 20cm różowych szpilkach z blond czupryną itd. Zastanawia mnie tylko po co te wszystkie przemyślenia skoro jak piszesz w komentarzu nie chcesz zmieniać ani siebie ani innych?
OdpowiedzUsuńCzy Ty na wszystkich starasz się wymusić swój tok rozumowania? Bo ja osobiście nie. A jeśli chodzi o to co piszę, to wybacz ale mogę pisać co chcę, nawet jeśli nikogo zmieniać nie zamierzam. Jedyne co chciałam, to powiedzieć światu co myślę, podzielić się kawałkiem swojego świata i przybliżyć go innym. Tego bloga czyta kilka innych osób, które czasem stara się mnie zrozumieć. A lepiej napisać ewentualne żale tutaj niż biegać i kląć na prawo i lewo. Nie uważasz?
OdpowiedzUsuńI dalej nie rozumiesz....szkoda... nie mam problemu z tym co piszesz. Gdyby tak było nie pisałabym w ten sposób tylko na poziomie dzieci z wiocha.pl, chodzi o twój brak konsekwencji raz piszesz ze lepiej nie próbować się zmieniać itd a z innych twoich wpisów wynika że trzeba wziąć się w garść podjąć pewne kroki i pokazać innym na co nas stać. Po co pokazywać innym ze jesteśmy lepsi skoro to tylko kolejny krok do udowadniania tego że znów się dopasowujemy ...
OdpowiedzUsuńNiestety wydaje mi się, że to Ty nie rozumiesz mojego punktu widzenia. I szczerze powiedziawszy nie wiem do czego dążysz. Czy to ma jakiś głębszy sens? W sensie, to Twoje pisanie o wiocha.pl (nie wiadomo skąd), o tym jak wyglądam w PWSZ-cie, a także czepianie się mnie o to, dlaczego pisze rzeczy, które chce na moim blogu? I wydaje mi się, że za wszelką cenę starasz się mi udowodnić, że nie mogę myśleć jak myślę, bo... ?
OdpowiedzUsuńbo sama sobie zaprzeczasz.....jak chorągiewka na wietrze....
OdpowiedzUsuńKobiety.
OdpowiedzUsuń